Czasem pachnie to cynamonem i kardamonem. Czasem farbą, woskiem, tuszem, ciszą.
Maluję, piekę, piszę, rysuję, składam, rozkładam. Tworzę przestrzeń, w której można odetchnąć, zatrzymać się, przypomnieć sobie o sobie.
Nie jestem tylko „od pierników”. Choć to od nich wszystko się zaczęło – dziś to już coś więcej.
To droga. Zwyczajna i niezwykła. Z zakrętami, wzruszeniami, momentami zachwytu i zwątpienia.
Droga kobiety, która przeszła swoje i która coraz częściej chce być po prostu – sobą. Bez masek, bez wielkich słów. Za to z sercem na dłoni.
Coraz mniej szukam odpowiedzi, a coraz bardziej – pytań.
Coraz mniej chcę mieć rację, a coraz bardziej – być blisko.
Bo wierzę, że właśnie w byciu blisko – siebie, innych, natury, codzienności – jest najwięcej sensu.
Nie tworzę rzeczy – tworzę doświadczenia.
Czasem to będzie piernik z historią. Czasem obraz. Czasem szept na kartce. Czasem talizman.
Zawsze jednak – z intencją. Z uważnością. Z miłością.
Jeśli to z Tobą rezonuje – rozgość się.

